• Wpisów:14
  • Średnio co: 139 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:53
  • Licznik odwiedzin:1 904 / 2099 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nieprzenikniona ciemność pochłaniała go, otulała swą głębią. Nie pamiętał już, kiedy stała się jego największym przyjacielem, sprzymierzeńcem i jedynym ratunkiem. Tkwiąc w niej całkowicie zatracił poczucie czasu. Nie wiedział, kiedy ostatnio spał i jadł, nie miał pojęcia, czy w ogóle kiedykolwiek to robił. Dawno stracił rozeznanie w tym, czy minął kolejny dzień jego męki czy miesiąc, a może rok? Wiedział tylko tyle, że panicznie bał się światła, które miało w zwyczaju zwiastować ból i okropnych, ciężkich kroków dochodzących zza drzwi. Zagryzł lekko spękaną wargę, czując jak oczy zaczynają piec. Chciał płakać, ale nie było już czym. Trząsł się lekko z zimna, a może ze strachu. Nie rozróżniał już tego, nie miał siły. Prawie zawsze przebywał w tym okropnym stanie tępego zmęczenia spowodowanego różnymi lekami, którymi go faszerowano. Nawet jeśli coś się koło niego działo, nie zwracał już na to najmniejszej uwagi. A może to nie przez te leki ? Może to strach paraliżował go tak bardzo, że nie mógł już stawiać oporu ? Nie ważne. Chciał tylko umrzeć. Nie prosił o tak wiele. Wiedział, że oni potrafią to zrobić. Dlaczego więc nie zrobią ?
Policzek osunął mu się po zimnej, kafelkowej ścianie i spoczął na równie chłodnym kolanie, które bardziej przypominało posiniaczoną skórę nawleczoną na kość. Właściwie to cały wyglądał tak, jakby określenie "skóra i kości" było stworzone z myślą o nim. Żebra wbiły się w chude ręce skrzyżowane na brzuchu i związane na plecach jakimś niewygodnym, wpijającym się w skórę przedmiotem. Siedział tak z podkurczonymi nogami w najdalszym zakątku pomieszczenia, jak najdalej od złowrogich drzwi, zatopiony w bezpieczną ciemność, której raźność pękała jak bańka mydlana przy spotkaniu z okropnym światłem. Starał się oddychać spokojnie by przypadkiem nie przypomnieć o sobie tym potworom w maskach. Inaczej nie można było ich nazwać. Drżał, wbijając zęby w wargi. Po brodzie pociekła strużka krwi. Jedna rana więcej, czy mniej, nikt nie zauważy. Nikt nie chce zauważyć. Drżał i wpatrywał się w ciemność, z przerażeniem stwierdzając, że od dawna nikt go nie "odwiedzał". Z niemym lękiem wypełniającym chłopca od środka wsłuchiwał się w ciszę. Wiedział, że niedługo usłyszy owe kroki, że w jednej sekundzie pokój wypełni białe światło, którego oślepiający efekt powielą śnieżnobiałe kafelki. Jedna rana więcej, czy mniej, kogo to obchodzi ? Wiedział, że wyciągnął go stąd brutalnie i na siłę, nie zważając na to, czy stawia opór czy nie. Ponownie - nie będzie w stanie im uciec. Będzie potrafił tylko zamknąć spuchnięte od płaczu oczy i pytać "Dlaczego mnie zostawiłeś? ", poddając się im całkowicie.
Usłyszał kroki. Zamknął oczy. Błagał o śmierć.
 

 
Izaya wie ,_,
 

 
moje wykurwiste glany, które kocham, bo dodają mi czegoś, czego naturalnie mi brakuje...i są zajebiste, więc niech wszystkie szpileczki świata się schowają :<
+ vansy Anny
 

 
Odchylił głowę do tyłu, paroma głębszymi łykami całkowicie opróżniając kolejną butelkę wina, skradzioną potajemnie bawiącym się w barze ludziom. Nikt przecież nie zauważy zniknięcia jednej butelki. Nikt nie zauważy zniknięcia jednej osoby. Na zawsze. Zaśmiał się głośno, kpiąc sam z siebie. Jesteś taki słaby, Finn, ty wielkie medium. Śmiech chłopaka narastał, z każda chwilą przybierając coraz to bardziej opętańczej barwy. Ściany lokalu zdawały się ruszać pod wpływem basów aktualnie puszczanej muzyki. Nawet krzycząc nie zdołał jej zagłuszyć. Bardzo dobrze.
Zaplecze obskurnej tawerny ziało pustką i odpychało przerażającym mrokiem, który spowijał to miejsce nad wyraz dokładnie, nie pomijając nawet najmniejszego szczegółu. Chłopak siedział oparty o ścianę, wpatrzony w bladą tarczę księżyca, delikatnie oświetlającą jego twarz i platynowe wręcz włosy. Trząsł się. Sam nie wiedział, czy z zimna, czy ze strachu wykręcającego wnętrzności. Uparcie zatapiał wzrok w upstrzonym gwiazdami nieboskłonie, starając się znaleźć w nim choć trochę ukojenia. Bał się spojrzeć w nieprzeniknioną ciemność pochłaniającą wszystko wokół niego. Nie chciał zobaczyć tych wyłupiastych oczu perfidnie i bezwstydnie wlepionych w niego jak w obrazek, śledzących każdy ruch. Szepczących złe rzeczy istot. Wiedział, że tu są, że jest nimi otoczony. One kochają ciemność, on się w niej pogrąża, one go w nią wciągają, a on się już temu poddał i z tym nie walczy. One tu są, bo nie mogły by przegapić jego śmierci, do której w większym stopniu doprowadziły. Niemalże słyszał ich cichy śmiech, pełen pogardy dla niego i triumfu dla ich samych. Kto powiedział, że zdolności paranormalne są błogosławieństwem? Będę ciągnął jego flaki jak karmel. Ponownie wybuchnął szaleńczym śmiechem, którego nie potrafił opanować, osuwając się po ścianie na chłodny bruk i wijąc desperacko. Cały nieogarnięty chaos, jaki panował w jego głowie formował się na jakiś nieokreślony kształt, który dla niego znaczył jedno- śmierć. Po to tu przyszedł, by zapaść w wieczysty sen, mający wybawić go od tego wszystkiego. Zatopić się w kojącej bieli szat spokoju i nie powstać więcej. Silencjo, przyjdź po mnie dzisiaj! Monotonię basów przerwał dźwięk tłuczonej butelki. Drżącą ręką przyłożył ostry kawałek szkła do lewego nadgarstka, czując przy tym pewien osobliwy promień szczęścia i nadziei, kwaśny oraz żałosny zarazem, przyćmiewany toksyczną mieszaniną negatywnych uczuć. Jedno, jedyne ukłucie żalu, skierowane było pod adresem czerwonookiego chłopaka i platonicznej miłości blondyna do niego. Bezsensownej, głupiej...jakże bolesnej. Nielogicznej. Uśmiechnął się cierpko na wspomnienie jego czerwonych oczu i wbił ostrą krawędź szkła w skórę. Dalej poszło gładko. Po przedramieniu coraz obficiej ciekła gęsta, ciepła maź, brudząc wszystko wdzięcznym szkarłatem. Prawie nie czuł bólu. Ciemna plama rozrastała się na bruku, wijąc między szczelinami nierówno ułożonych kamieni. Jego oddech stawał się płytki, a muzyka dochodząca z baru dziwnie cichła w uszach. Osuwał się w nicość, ale zanim odpłynął, resztkami świadomości poczuł, że coś zimnego dotknęło jego policzka. Potem nie było już nic.
  • awatar vivka_a: siało, a nie ziało xD. Ale to tylko jeden malutki, prawie nie wpadający w oczy błąd :3 . Podoba mi się bardzo 1 rozdział :). Świetnie dobierasz słowa do opisu zdarzeń, postaci :D Liczę na 2 rozdział :3
  • awatar Swaggyx: Dobrze :D Bardzo dobrze x
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar przystań życia: genialnee.! ;3
  • awatar Paskudnik: www.facebook.com/(…)264817453618659… To świeża strona mojej dobrej znajomej, pomagam jej ją trochę wypromować, więc jeśli nie sprawi Ci to trudności polub ja proszę i udostępnij u Siebie, dziękuję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
jak będziecie grzeczni, to niedługo dostaniecie drugi rozdział mego zajebistego opowiadania *.*
  • awatar Gość: Jestę grzeczniochę :D Nalleży mi się xd Kocham gejów <3 Daj mi daj mi, nie znęcaj się !
  • awatar Gość: zapraszam na wyprzedaż na moim mini blogu - http://ymmmhymmm.pinger.pl/ :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
jeszcze 3 kilo do wymarzonej wagi *.* i chuj z tym, że przed "wagi" występuje przedrostek "nie" -.-
~~~~~~~~
Stop eat, you must be beautiful !
 

 
zaczęło się od tego, więc i tu od tego zacznę. amen
Kto lubi ten pairing =^.^= ?
kesesesese~
  • awatar oddaj mi duszę.: yaoi ? ;)
  • awatar Nikola :*: No początki dobrze Ci idą. Oby tak dalej. :) Pozdrawiam i wpadnij na mego bloga : http://nikki4562.pinger.pl/ . Z góry dzięki :P
  • awatar Wielka marzycielka ♥: Wzięłam udział w konkursie. jeśli podoba Ci się mój blog, to w komentarzu zostaw mój numerek:) mój numerek to 4. Z góry dziękuje;p Oto link gdzie można oddać na mnie głos http://fashion-for-teenager.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›